czwartek, 29 grudnia 2016

Cała prawda o pierwszych ruchach dziecka


-"Przypomina muśnięcie skrzydełek motyla"
-"To jak łaskotanie bąbelków szampana"

To jedne z wielu porównań, jakimi zasypują nas mamuśki na forach i blogach. Wy pewnie też się z nimi, lub jakimiś podobnymi spotkałyście. Jak każda ciężarówka, wyczekiwałam chwil, aż w końcu brzuszek zacznie mi rosnąć i oczywiście, aż poczuję ruchy dziecka.
Spodziewałam się, że będzie to dosadne i podniosłe wydarzenie. Kojarzycie, jak na każdym filmie, gdzie jest ciężarna kobitka, pojawia się scena, w której owa kobieta, zazwyczaj już z dużym i widocznym brzuchem, podczas jakiejś codziennej czynności, nagle wykrzykuje: KOCHANIE, KOPNĘŁO!! Ja więc, jako pierworódka, spodziewałam się czegoś podobnego. Śledząc swoją ciążę uważnie przez milion artykułów oraz aplikacji ciążowych, wiedziałam kiedy powinna nadejść mniej więcej ta wiekopomna chwila. A tu nic!! Zaczęłam się więc zastanawiać, jakie to będzie uczucie i czy je w ogóle poznam. Powiem wam wprost- nie poznałam. W pewnej chwili po prost zaczął mnie boleć brzuch. Ale nie tak zwyczajnie, tylko tak, jakbym dostała bardo ostrego zatrucia pokarmowego. Przez kilka dni, jeśli nie ponad tydzień, byłam pewna że się strułam, nawet przeszłam na lekkostrawną dietkę. Jednak dietka nie pomagała, a co więcej, owo "zatrucie" było absolutnie bezobjawowe. Jedynie te bóle brzucha i uczucie jakby coś bardzo mocno mi się kotłowało w jelitach. Powiem jedno, na pewno nie przypominało to ani szampana, ani skrzydełek motyla. Chyba, że kogoś motyle przyprawiają o mdłości. Bo okazało się, że tak wyglądały właśnie pierwsze ruchy mojego dziecka. Co więcej, dla mnie nie było to wcale przyjemne uczucie. Po jakiś dwóch tygodniach, może trzech zaczęło to faktycznie mniej kojarzyć się  zatruciem pokarmowym, a bardziej z alienem, poruszającym się między moimi wnętrznościami. Dalej nic fajnego. Nie mogłam się do tego przyzwyczaić, robiło mi się niedobrze przy każdym poważniejszym ruchu i najzwyczajniej w świecie mnie to bolało. W dodatku wszyscy wokół opowiadali mi, jak to ich cieszyło kopanie podczas ciąży, jakie to było super ekstra fantastyczne, no i wiecie, motylki i szampany. A ja biedna, zaczęłam się zastanawiać, co jest ze mną nie tak?


Czując się po raz kolejny, jak bardzo zła i wyrodna matka, coraz więcej czytałam o tych nieszczęsnych pierwszych ruchach dziecka. I znowu, każdy blog, każda wypowiedź, to było pianie z zachwytu, nad tym cudownym uczuciem. I że nie ma nic piękniejszego. Czyli jednak to prawda, to ja jestem 'ta zła'. No bo przecież jak może mnie nie cieszyć, jak czuję w sobie to maleństwo? Jak to może być dla mnie nieprzyjemne? Jak mogę być aż taka podła?
Zamartwiałam się niemożebnie i prawdę powiedziawszy, dalej nie wiem, czy jestem w tej kwestii wyjątkiem, czy po prostu nikt nie odważy się powiedzieć złego słowa na ten temat. Nie wiem czy jest to tak tylko gloryfikowane, albo czy może matki pozapominały, jakim uczuciem były dla nich faktycznie te pierwsze ruchy. Mogło to zostać wyparte z pamięci, przez ta całą radość, która potem następuje... Albo jednak, ja jestem dziwną, okropną mamą już na starcie.
Jednak, jak to bywa w ciąży, wszystko się zmienia. Do kopniaków przywykłam, nie powodowały już one mdłości, ani nie bolał mnie przy tym brzuch, tak jak na początku. Powoli zaczęło się poprawiać i wtedy nagle BUM! Przez cały dzień nic nie czułam. Absolutna cisza. Zaczęłam panikować, że ta przerwa jest już za długa, że coś jest nie w porządku. Aż pod wieczór, pojawił się delikatny i nieśmiały kopniaczek. Kamień spadł mi z serca. Przez następne dwa dni było niesamowicie spokojnie, więc dziękowałam w duchu za każdy pojedynczy ruch, jaki udało mi się wyczuć. Po tych dwóch dniach młodej przeszła faza uśpienia i się rozszalała na dobre. I tak szaleje już do dziś. Jednak strach, jaki czułam gdy przestała się ruszać, był na tyle wstrząsający, że nie przeszkadza mi już nawet, gdy przysadzi mi mocniej z kopa. Ba, nawet udało mi się w końcu to polubić! Szczególnie odkąd jej akrobacje widać gołym okiem. Stało się to naszą formą komunikacji. Ona mi stuka, a ja jej odpowiadam z drugiej strony. Lub na odwrót, ja zaczynam i zawsze dostaję natychmiastowy odzew! Poza tym, skoro kopie, wiem że nie śpi. Więc do niej mówię. Dzięki tym ruchom, stała się dla mnie prawdziwą osobą, a nie jakimś wyimaginowanym "dzieckiem".

Cóż, czyli chyba jednak nie jest ze mną tak źle. Wychodzi na to, że nie jestem tak bardzo wyrodną matką, na jaką wychodziłam wcześniej. Jednak nie widzę sensu w ukrywaniu prawdy i udawaniu, że cieszyłam się od początku. Jak mogłam się cieszyć, skoro przez pierwsze dwa tygodnie byłam przekonana, że to zatrucie pokarmowe!? Ciąża bez tego całego 'cukru i lukru' nie zawsze jest taka radosna i piękna. Nam matkom przychodzą do głowy różne myśli i mamy przeróżne odczucia. Nie zawsze pozytywne. Nie zawsze idealnie. Jednak to nie znaczy, że jesteśmy gorsze, czy kochamy mniej. Pamiętam wzrok jakim patrzyli na mnie wszyscy, gdy mówiłam, że nie lubię jak mała się rusza. Ale warto temu się przyjrzeć bliżej. Wtedy każdy zobaczy, że nie owijam w bawełnę, nie lukruję i nie słodzę, ale i tak kocham swoje dziecko.

15 komentarzy :

  1. ja z pierwszym synkiem wogóle nie czułam ruchów a jeszcze to liczenie kopniaków czy tez aktywności dziecka... z drugim często i silniej odczuwałam kopniaczki a trzecim znów tak różnie może poprostu nie miałam casu na takie liczenia i zastanawianie się czy i jak często kopie najczęściej kiedy starsze poszły spać a ja się kładłam do spania oj wtedy to było buszowanie :P miłe wspomnienia z tego okresu.. i na pewno nie ejsteś wyrodną Mamą jesteś cudown i wspaniała a pocątki zawsze są niewiadome i dopiero się uczymy bycia w ciaży :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze ruchy faktycznie przy pierwszym dziecku później rozpoznawałam niż w kolejnej ciąży.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słuchaj, nie ma tu żadnego curu i lukru. Jestem w drugiej ciąży i 31 tc - mała teraz nie raz daje mi popalić, ale pierwsze ruchy były dla mnie cudowne, bo wreszcie wiedziałam i czułam, że tam w środku jest życie.
    Każda z Nas jest inna, każda ma inny próg bólu, każda ma inne spojrzenie jeśli chodzi o swoje ciało i to jest naturalne. Niektóre mamy czują większą więź z dzieckiem od samego początku, inne zwyczajnie nie potrafią mówić nawet do brzucha i nie traktują dziecka w brzuchu, jako dziecka, a jako "płód". I to też jest normalne. Każdy to widzi i czuje inaczej, a jeśli chodzi o emocje - nikt się nie może mylić, bo emocje nie podlegają ocenom - one po prostu w człowieku są. Nie ma co się czuć wyrodną tylko dlatego, że inni mówią coś innego. Też jestem wyczulona na lukrowane macierzyństwo, dlatego u siebie też głośno mówię, co czuję, by mamy, które czują to samo się tego nie wstydziły. Ciąża łatwa nie jest - ale wierz mi to pikuś w porównaniu z tym, co będzie działo się później. Z perspektywy czasu powiem Ci, że najłatwiejszy wbrew pozorom jest pierwszy rok dziecka, potem jest naprawdę ciężko, choć wydaje się, że to początek jest właśnie trudny. Nic bardziej mylnego. Nigdy się nie porównuj z innymi i wierz własnej intuicji. Ciepło pozdrawiam! Zdrowia i wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co by nie mówić, każda ciąża jest zupełnie inna, co wiem tez z rozmów z wieloma matkami, w tym także przyszłymi. A już na pewno jest różnica miedzy przeżywaniem pierwszej ciąży, a kolejnych (przynajmniej tak twierdzą mamy więcej niż jednego dziecka, z doświadczenia tego powiedzieć nie mogę ;) ). Więc ile ciąż, tyle wersji. Oczekiwałam ciągłych mdłości w pierwszych 3-4 miesiącach, a tu czułam się rewelacyjnie i nic takiego mnie nie spotkało. Potem wszyscy mówili o tym, jak w drugim trymestrze, wszystkie dolegliwości mijają, a u mnie się dopiero zaczynały. Każdy wyjątek potwierdza tylko regułę.
    A lęk związany z tym, że jest się złą czy wyrodną matką, albo że nie jest się przywiązanym do dziecka, wydaje mi się uzasadniony. Każda kobieta z przerażeniem myśli czy podoła i martwi się, gdy coś przebiega u niej inaczej, lub jest inaczej odczuwane.
    Dzięki za wsparcie i także się trzymaj :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w pierwszej ciązy bardzo długo nie czułam ruchów...ale lekarz uspokajał, w końcu się doczekałam :) W drugiej ciązy dla odmiany jak poczulam pierwsze ruchy, to nie chciałam wierzyć, że to już ;) Każda ciąza jest inna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja córka zaczela kopac kolo 26 tygodnia. ale potem dala mi niezle w kosc i nie raz prostowała sobie nogi wyginając mi żebra :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zhadzam się z przedmówczyniami, każda ciąża jest inna a i każda z nas inaczej ją przeżywa, pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uśmiałam się :) Chociaż w pierwszej ciąży zanim zajarzyłam że ruchy Karoliny to faktycznie ruchy to też trwało to dwa tygodnie. Na początku myślałam, że mam okropne wzdęcia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiałam być w ciąży. Moje dzieci dość ruchliwe, każde się mocno kotłowało. Pierwsze ruchy były bardzo delikatne, ale kolejne narastały w siłę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pamiętam doskonale pierwsze ruchy i mislam wrażenie jakby w brzuchu pływały mi rybki:)) Początkowo zupełnie nie zdawałam sobie sprawy, że to dziecko. Natomiast te późniejsze kopniaczki to świetne przeżycie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba my mamy tak już mamy. Też panikowałam kiedy nie czułam dłużej ruchów ;) A co do radości z ciąży i miłości do dziecka, dla mnie w pierwszej ciąży były to uczucia abstrakcyjne. Ciszyłam się, mówiłam do brzucha, ale nie teksty w stylu "oj jak mamusia Cie kocha". Bo zupełnie tego nie czułam. Po narodzinach córki początkowo dominował szok i przerażenie, ale jak wybuchła miłość to największa na świecie od razu :D Z drugim było inaczej, od razu wielkie love. Każda ciąża jest inna, każda kobieta jest inna. Nie ma co się porównywać. Ciąża to piękny stan, już trochę za nim tęsknię - a 2 dziecko ma dopiero 6 tygodni ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie należy się zbytnio wsłuchiwać w odczucia innych, Każda ciąża jest inna, nawet u tej samej osoby. Wiem, bo przechodziłam ten stan 3 razy. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. :) To wyjątkowe momenty, choć w późniejszym okresie i bolesne ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam Twoją szczerość ;). U mnie zaczęło się od razu od kopniaków i uczucia jakby wąż ślizgał się pomiędzy wnętrznościami, najwięcej tego było podczas zajęć jogi :). Czasem maluch szalał w nocy, nie dając mi spać, ból brzucha przyszedł później. A strach, o którym piszesz znam, aż za dobrze! Kilka razy maluch spał na tyle mocno, ze nawet czekolada mu nie pomagała, zawsze byłam zestresowana, na szczęście nigdy nic sie nie stało, a ruchów z rozwojem ciąży było coraz mniej :).

    OdpowiedzUsuń
  15. Czy jesteś pod kontrolą zadłużenia lub administracja? Czy jesteś na czarnej liście? Czy starasz się poradzić sobie z płatnościami miesięcznymi? Czy chcesz kupić dom, samochód lub pożyczkę firmową, ale pod kontrolą długów lub administracją? Jeśli odpowiedzieliście TAK na moje pytanie? Skontaktuj się z nami przez e-mail: nortonfinance2017@gmail.com

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.