środa, 26 kwietnia 2017

Czym są skoki rozwojowe?

Coś się zmieniło. Czujesz się, jakby ktoś podmienił twoje dziecko. Ten radosny, spokojny niemowlak zmienił się nie do poznania z dnia na dzień. Nagle całe dnie płacze, marudzi i nic nie jest w stanie go uspokoić. Jest niespokojny przy jedzeniu, słabo śpi i nie da się go zdjąć z rąk nawet na chwilę?
Może to być skok rozwojowy!!

 U nas ten temat jest na topie, ponieważ właśnie to przechodziliśmy... Na szczęście nie było tragedii, Julka dalej noce ładnie przesypiała, ale to co się działo w dzień... Ciągły płacz bez większego powodu, ciągle na rączkach, bo łóżeczko, wózek, nasze łóżko i bujaczek chyba ją w dupkę parzyły, a rodzicom chwilami nerwy puszczały. Smoczki, które dotychczas były skutecznymi uspokajaczami, nie pomagały, a wręcz powodowały jeszcze większą histerię. A nawet w chwilach, gdy nie było takiego ryku, mała była bardzo marudna i na skraju płaczu. Stąd też przez ostatnie parę dni mogłam zapomnieć o chociażby włączeniu laptopa, a nawet porządkach w domu. Na szczęście minęło, Julka jest znowu spokojna i uśmiechnięta. Ale z czym właściwie mieliśmy do czynienia?

Układ nerwowy dziecka, w przeciwieństwie do rozwoju fizycznego, rozwija się skokowo. Są to okresy, kiedy mózg przechodzi intensywne przemiany, a sam maluch nabywa nowe umiejętności. W pierwszym roku życia możemy zaobserwować siedem takich skoków, z czego każdy kolejny trwa dłużej. Przy każdym, umysł dziecka niejako wchodzi na wyższy poziom i dociera do niego coraz więcej bodźców. Skoki te, są poprzedzane przez okresy potocznie zwanego marudzenia. Nasze dziecko wymaga o wiele więcej uwagi niż dotychczas, płacze bez konkretnej przyczyny, mało je, mało śpi, a czasem nawet sprawia wrażenie, że cofnęło się w rozwoju i zapomniało o tym, co już potrafiło. Spokojnie, to całkowicie normalne, po prostu cały świat jaki zna, co chwila wywraca się do góry nogami. Niemowlę coraz bardziej intensywnie zaczyna odbierać bodźce z otoczenia, a zanim nauczy się, jak sobie z nimi radzić, bywa niespokojne i rozdrażnione. Potem okazuje się, że w niesamowicie krótkim czasie nabyło wiele nowych umiejętności, prawie że przez jedną noc. A kiedy możemy się spodziewać takich skoków rozwojowych?

U wszystkich dzieci odbywa to się w takim samym czasie, ewentualne różnice są nieznaczne. Układ nerwowy rozwija się w takim samym tempie, już od życia płodowego, a więc dzieci urodzone wcześniej mogą przechodzić to później, a te urodzone po terminie, odpowiednio wcześniej.

#1. Z pierwszym z nich mamy do czynienia w okolicy 5 tygodnia. Dziecko staje się bardziej świadome i aktywne niż dotychczas. Już nie tylko je i śpi, a jego zmysły wyostrzają się. Kiedy już przetrwamy tych kilka marudnych dni, możemy zauważyć zmiany jakie zachodzą w naszym malcu. Zaczyna się świadomie uśmiechać, płakać prawdziwymi łzami i coraz lepiej trawi pokarm, wobec czego rzadziej ulewa i odbija.
#2. Kolejny pojawia się między 7 a 9 tygodniem. W czasie tego skoku dziecko zaczyna "łapać" rytm dnia, pewne schematy i powtarzalność, oraz staje się świadome swoich rączek. Podejmuje też próby chwytania przedmiotów. W tym czasie ważne jest, aby zapewnić dziecku właśnie taki stały rytm dnia.
#3. Następny w 11-12 tygodniu, kiedy to maluch zaczyna dostrzegać detale. W tym czasie łapie przedmioty obiema rączkami i próbuje wszystko wkładać do buzi. Ma też o wiele lepszą koordynację ruchową, potrafi sztywno i wysoko trzymać główkę i przewracać się z brzucha na plecy, oraz na odwrót.
#4. Po skoku między 14-19 tygodniem życia, nasze dziecko opanowuje umiejętność przewidywania następstwa zdarzeń, czyli tego, że jedna rzecz wynika z drugiej. Na przykład zauważa, że gdy upuści zabawkę to mama ją podniesie i mu poda, lub gdy wyciągnie rączki, to mama weźmie do siebie na ręce i przytuli. Zaczyna też reagować na swoje imię, oraz na odbicie w lustrze. Potrafi też coraz lepiej komunikować swoje potrzeby, a także przekładać zabawki z jednej rączki do drugiej.
#5. Kolejny następuje w 22-28 tygodniu i charakterystycznym dla niego symptomem jest lęk separacyjny. Maluch zaczyna dostrzegać różnice między bliskimi, a obcymi. Nie uśmiecha się do wszystkich, a czasem nawet reaguje lękiem na widok nieznajomych. Staje się "przylepą" i wpada w panikę, gdy rodzice znikają z jego pola widzenia. W tym czasie dziecko powinno zacząć też samodzielnie siadać, chwytać małe przedmioty palcem wskazującym i kciukiem, oraz przenosić wzrok z obrazka na obrazek w książeczkach.
#6. Między 32 a 37 tygodniem nasza pociecha potrafi już samodzielnie siedzieć oraz raczkować. Prócz tego zaczyna dzielić świat na kategorie i dostrzega cechy wspólne w różnych rzeczach. Zaczyna tez rozróżniać kształty i robić miny do swojego odbicia w lustrze. Pojawiają tez się takie cechy jak zazdrość czy opiekuńczość.
#7. Ostatni skok rozwojowy ma miejsce między 41 a 48 tygodniem życia. Maluch zauważa, że różne zdarzenia następują po sobie, oraz potrafi już świadomie używać słowa "nie". Naśladuje czynności wykonywane przez rodziców, oraz zaczyna powtarzać słowa, lub odgłosy zwierząt. Pokazuje też na rzeczy paluszkiem, zwykle oczekując, że powiemy mu jej nazwę. Podejmuje tez pierwsze próby rysowania i bawi się zabawkami, które można do siebie dopasować (jak puzzle), oraz stawiania pierwszych kroków.

My właśnie przetrwaliśmy pierwszy skok. Przyznam, że bardzo pocieszająca była dla nas świadomość, że okres marudzenia minie, oraz że to naturalny etap rozwoju. Warto mieć tą świadomość, że dziecko nie płacze tak sobie bez powodu, a po prostu jest przytłoczone nadmiarem i intensywnością bodźców oraz informacji. i potrzebuje chwili, aby sobie z tym poradzić.
Według mnie, jedną z najlepszych rzeczy dla rodzica, jest widok, jak jego dziecko nabywa nowych umiejętności. Nie denerwujmy się więc na nie, ono po prostu musi być gotowe, aby nauczyć się nowych rzeczy. Oczywiście wiadomo, że nie możemy się trzymać sztywno tych schematów, ponieważ mimo wszystko, każde dziecko rozwija się indywidualnie, we własnym rytmie, jednak wiemy mniej więcej jak to się powinno odbywać.

A jak wasze maluchy przechodziły skoki rozwojowe? Na którym są etapie? I powiedzcie mi, czy przy późniejszych skokach też jest tyle marudzenia i płaczu, co w tym pierwszym? Piszcie w komentarzach :)

21 komentarzy :

  1. nie slyszalam o tym! :) zobacze jak to z moim dzieckiem jest :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozwój dziecka to naprawdę niesamowity proces! Uwielbiam to obserwować...

    OdpowiedzUsuń
  3. Te skoki rozwojowe dały nam nieźle popalić ;) Ale warto mieć ich świadomość i wiedzieć kiedy następują by móc lepiej zrozumieć zachowanie dzidziusia.

    OdpowiedzUsuń
  4. No i przypomniałaś mi ten koszmar. Każdy skok rozwojowy był gorszy od poprzedniego. Masakra! Ledwo wtedy żyłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi się, że każde dziecko jest inne i każde inaczej wszystko przechodzi. Znam przypadki, że dziecko do 2 roku życia było aniołkiem a później zmiana o 180 stopni, jakby diabełek wstąpił. :) pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojj mocno te skoki rozwojowe odczuliśmy. szczególnie przy starszaku. Ale szczerze mówiąc, po 6 już latach, niewiele ze tego pamietam. Zapomniałam też nie przespane noce związane z ząbkowaniem, marudzenie przy ospie a nawet ból porodowy. tak to już jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. najwazniejsze do przodu :) obojetnie ile marudzi i jak nam z tym ciezko gdyby tych skokow rozwojowych nie bylo to byloby jeszcze ciezej

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz co taki rozwój jest niesamowity, I piękne jest to że możemy przy tym być. Wartościowy tekst. Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  9. Te skoki to niezłe cholery. U nas w miarę się to zgadzało. Na samą myśl o przechodzeniu przez nie ponownie cierpnie mi skóra :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Całe szczęście skoki rozwojowe wydłużają się wraz z wiekiem dziecka, a nie są takie długie od początku. Rodzic ma czas się oswoić z nową sytuacją. Gdyby na początku następował skok trwający cztery czy pięć tygodni, to byłoby chyba zbyt wiele dla świeżo upieczonych mamuś i tatusiów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jedni mówią, że skoki to ściema. Inni w to wierzą. Ja należę do tej drugiej grupy. Wszystko było książkowo i po skoku córka nagle umiała więcej rzeczy, zmieniała się. Widziałam to i zawsze było wielkie wow - kiedy ona się tego wszystkiego nauczyła?

    OdpowiedzUsuń
  12. Podobno najdłuższym i najcięższym skokiem jest bunt dwulatka. Jesteśmy gdzieś na jego końcówce :D To istnieje naprawdę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przerabialiśmy skoki rozwojowe. Nie było łatwo, bo dzieci niespokojne i placzliwe, ale trzeba przez to przejść.

    OdpowiedzUsuń
  14. Skoki rozwojowe na szczęście już za mną ;) z perspektywy czasu nie było tak źle, ale było to solidne ćwiczenie na cierpliwość. Teraz się przydaje, 3-latka i 5-latka też potrafią dać w kość, gdy mają problem z wyrażeniem emocji.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam o tym zielonego pojęcia. Dobrze wiedzieć tak na przyszłość! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Każde dziecko jest inne. Mój synek skonczył niedawno 2 latka i jeszcze ani jednej nocy nie przespał. Z jedzeniem też jest problem bo to niejadek.Budzi się prawie co godzinę. Jutro mamy bilans 2latka...

    OdpowiedzUsuń
  17. Przy pierwszym synku każdą anomalie w zachowaniu łączyłam z skokiem rozwojowym. Przy drugim mam wrażenie że już odpuscilam i chyba wszystkie przegapiłam

    OdpowiedzUsuń
  18. Moja córka miała książkowe skoki rozwojowe. Przy synku nie zauważyłam nic chyba bardziej z braku czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Obydwaj moi synowie książkowo przechodzili skoki rozwojowe. Na szczęście poza tymi skokami to były aniołki 🙂

    OdpowiedzUsuń
  20. Warto tez wiedzieć ze skoki moga objawiać sie placzliwoscia podczas kp. Co niestety wiele mam myli z brakiem/za mama ilością czy chidoscia pokarmu. Na studiach mowili mi ze wiele mam wlasnie przez skoki rozwojowe przestaje kp w 3 tyg i w 3 miesiącu życia.

    OdpowiedzUsuń
  21. Każdego, kto nie wierzy w skoki rozwojowe, zapraszam do nas do domu! Obecnie przechodzimy skok ostatni, jesteśmy w 44 tygodniu, tym z BURZĄ. I jest bardzo intensywnie. Ciagłe krzyki, marudzenie, płacz i rączki, rączki, jeszcze raz rączki. Już nie wspomnę o tym, że idą nam wszystkie trójki (oj za co to wszystko :D).
    Jak dla mnie jeden z gorszych skoków. Pamietam, że dość ciężko przechodziliśmy jeszcze ten 14-19, syn chciał być już mobilny a dopiero pełzał.
    Tym razem mam w domu raczkujące, wszędzie stawiające, zrzucające wszystko tornado. W nocy śpi jako tako ale budzi się z krzykiem. W dzień śpi tylko z piersią w buzi ;)
    Dla nas to już 7. skok i wiem, że minie, ale bywa wesoło :) za to zmiany jakie zachodzą po tych ciężkich tygodniach są zawsze powalające i chociaż zawsze się ich spodziewam to nieodmiennie biorą mnie z zaskoczenia.

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.