czwartek, 10 sierpnia 2017

Jak długo pamięta się ból porodowy?

Pamiętam słowa, które powiedziałam mojej położnej podczas porodu. Między jednym skurczem a drugim, kiedy krzyczałam, wyłam z bólu i prosiłam o śmierć stwierdziłam, że "trzeba być chorą psychicznie masochistką, żeby się zdecydować na to drugi raz!". Powtarzałam to zdanie kilkukrotnie nie mogąc kompletnie zrozumieć jakim cudem ktoś, kto już raz przeżył taki ból, mógł w ogóle pomyśleć o drugim dziecku. Ja jestem usprawiedliwiona za przypadek mojej pierworodnej, ponieważ nie miałam pojęcia czego się spodziewać, ani na co ja się w ogóle piszę. Ale te kobiety, które już wcześniej to przeżyły? Jak to w ogóle jest możliwe?


Wszyscy powtarzali mi, że w końcu zapomnę o bólu. U jednych dzieje się to tydzień po porodzie, u innych po roku czy dwóch. Niektórzy próbowali mi wmówić, że nie będę już o nim pamiętać w momencie, gdy w końcu zobaczę moją córeczkę. Nic bardziej mylnego. Tak samo twierdzili, że kobieta nie czuje jak ją zszywają, ponieważ tak bardzo cieszy się z dziecka leżącego u niej na brzuchu... Mnie bolało tak, że miałam wrażenie, że przypadkiem zgniotę Julkę, albo mi wypadnie, nawet wolałam by na ten czas ją zabrali ode mnie... Po porodzie też nie byłam w stanie w ogóle wyobrazić sobie, by można było to kiedykolwiek wymazać z pamięci. W ciągu pierwszych dni praktycznie nieustannie wspominałam wszystko, minuta po minucie. Przez pierwszy miesiąc, może dwa, nic się nie zmieniało.
Po mniej więcej 3 miesiącach stwierdziłam, że dobrze pamiętam to, że ból był na prawdę straszny, ale samo uczucie, już ciężko mi było sobie zobrazować. Ale to nieważne, w końcu wciąż pamiętałam jak bardzo cierpiałam, wciąż mogłam opisać wszystko dokładnie, nawet jeśli przestawały mnie przechodzić dreszcze na samo wspomnienie.

Ostatnio coś się zmieniło. Od mojego porodu minęło niespełna 5 miesięcy, a ja już zaczęłam wspominać go z... sentymentem. Tak, dobrze przeczytaliście, z sentymentem. Tak, pamiętam że bolało, ale samego bólu już kompletnie nie mogę sobie przypomnieć. W dodatku to było kilka krótkich godzin, a potem jaka radość. Przyznam, że sama nie mogę uwierzyć w to, co właśnie piszę, jednak od kilku dni coraz częściej takie myśli chodzą mi po głowie. Tak, cierpiałam, płakałam, pamiętam to. (Pełny opis napisany "na świeżo" możecie przeczytać >TUTAJ<). Ale w tej chwili o wiele lepiej pamiętam te pierwsze wspólne chwile spędzone na porodówce, pierwsze wspólne dni, karmienie, to jak Julka była taką malutką, chudziutką kruszynką. Z jednej strony to niesamowite obserwować jak się rozwija i zmienia, jak próbuje raczkować i dźwiga się do siadania, jak śmieje się w głos i gaworzy, jak stała się już dużo bardziej kontaktowała w porównaniu z tymi pierwszymi tygodniami. Jednak z drugiej strony trochę tęskno mi za tym czasem. Za tymi wszystkimi emocjami. Czuję się rozdarta. Jednocześnie nie mogę się doczekać, aż Jula będzie większa, zacznie się poruszać, mówić itp, a także tęsknię za tymi pierwszymi dnami. Czy tylko ja tak mam? Błagam, powiedzcie mi, że to jest normalne i to są zwykłe babskie, matczyne hormony, a nie żadne zaburzenie :P

Powoli zaczynam rozumiem kobiety, które zdecydowały się następne dziecko. Wiedzą jaki to ból, ale wiedzą też, że jest on do przeżycia, a to co się dzieje potem jest absolutnie niepowtarzalne! Piękne i magiczne. Długo wzbraniałam się przed nazywaniem tego w taki sposób. W końcu co może być pięknego w płaczu, pocie, krwi, wychodzącym dziecku, które jest całe opuchnięte, my zmęczone, obolałe i ze szwami? Ale teraz widzę, że ten czas jest na prawdę wyjątkowy.

A tak poważnie, to najpewniej wszystkiemu winna jest biologia. Musimy być tak skonstruowane, bo inaczej ludzkość by dawno wyginęła, gdyby żadna z kobiet po porodzie nie decydowała się na kolejne dziecko. Czas wszystko zaciera. Ból pamiętamy jak prze mgłę, za to pierwsze dni macierzyństwa stają się wyraźniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Wtedy czułam się trochę jak w letargu, a dziś intensywniej odbieram te wszystkie emocje. Kiełkujący instynkt macierzyński rozwinął się do tego stopnia, że stałam się dużo bardziej sentymentalna. Wciąż nie mam ochoty przechodzić tego wszystkiego jeszcze raz (od ciąży, przez poród, do płaczącego noworodka), na pewno nie w najbliższej przyszłości, ale już nie twierdzę, że kobieta decydując się na rodzeństwo dla malucha jest chorą psychicznie masochistką :P
Po prostu biologia nas takimi czyni. Niezła z niej sadystka, hahaha.

Na sam koniec wrócę jeszcze do tematu, czyli do samego w sobie bólu. Rozmawiałam z wieloma kobietami odnośnie tego, czy go jeszcze pamiętają. Niektóre już po tygodniu czy dwóch już nie potrafią sobie go przypomnieć. Inne mają traumę przez wiele miesięcy, a nawet lat. Każdy poród jest inny i każda z nas inaczej go przeżywa. Ale przeżyłyśmy to. Wiemy już, że dałybyśmy radę. Z jeden strony za pierwszym razem nie wiedziałam czego się spodziewać, natomiast teraz już wiem, ale wiem także że da się to przetrwać.

A wy, pamiętacie ból porodowy? Jeśli już nie, to po jakim czasie jego wspomnienie zaczęło się zacierać? Może któraś z was z jego powodu nie chciała mieć więcej dzieci? Albo chciala pomimo tego?
Opowiedzcie mi w komentarzach :)

19 komentarzy :

  1. Nie wyobrażam sobie rodzić naturalnie. Straszna ze mnie panikara. Brawo za odwagę 💪🏻

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi to moze nie o bol chodzi,ale malemu zwalniala akcja serca, poruszenie lekarzy, pielegniarek i ten strach o malego wiec tego nie zapomne nigdy i nie wiem czy drugi raz zdecyduje sie na porod naturalny

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, współczuję ci takich bóli porodowych! Moja córcia przyszła na świat 5 tygodni temu i tak naprawdę żadnego bólu nie wspominam, mimo że miałam wywoływany poród w 38 tyg który trwał prawie 2 dni. Ale przez mocne leki jakie mi podawali byłam senna i ogłuszona, że może przez to nie miałam takich boleści. Próby wywołania porodu na 3 sposoby nie dawały rezultatu a na koniec córcia jeszcze się obróciła i finalnie miałam emergency CC ! A moja siostra z kolei miała takie mocne skurcze, że aż krzyczała z bólu i to chyba z dobę a na koniec i tak zrobili jej cesarkę. Jak widać, każda ciąża jest inna i każdy inaczej to przeżywa. Jestem szcześliwa, że córcia jest zdrowa a także zadowolona z porodu a opiekę miałam najlepszą pod słońcem ( tylko, że ja nie rodziłam w Polsce). Wszystkiego dobrego i zdrówka dla Was 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja na szczęście nigdy nie zamierzam rodzić... ale moja mama ma to za największy ból w życiu...

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy i wartościowy wpis :)

    http://przystanek-klodzko.pl/

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ja sobie przypomnę to chyba bardziej panikowałam niż naprawdę bolało :p skurcze były okropne ale też sama nie mogę sobie przypomnieć jak to bolało , wiem na pewno że klnęłam na wszystkich wokol i nie mogłam się zdecydować czy leżeć czy chodzić czy brać przysznic bo tak bolało tak się na mnie wkurzyli że obwiązali ktg kroplówkami i posadzili na piłce i jak widzieli że wstaje to odrazu mówili że mam siedzieć jak nie moge się zdecydować czy chce chodzić czy leżeć ale wiem że chce drugie dziecko , świadoma jestem tego bólu ale wiem że wiecznie trwać nie bedzie

    OdpowiedzUsuń
  7. Ból był tak okropny, że prosiłam żeby mnie zabili, nacięcia nawet nie czułam, przestałam go czuć w momencie zobaczenia syna ale nie zapomnę nigdy. Mimo to zdecydowałabym się na drugie dziecko :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja akurat nigdy nie wspominałam porodu źle czy boleśnie. Skurcze przed były tragiczne, dwa dni na samej porodówce też zrobiły swoje, ale ogólnie poród wspominam dobrze. Dopiero to, co działo się potem, m.in. potworne karmienie piersią, sprawia, że do dziś nie umiem przekonać się do tego, by rodzić raz jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurcze miałam 3 cc i nie mam pojęcia co to poród naturalny . Natomiast wue co to znaczy pionizacja po 12 godzinach leżenia jak pani mówi że musisz wstać aaaaaaaaaa

    OdpowiedzUsuń
  10. ja też bardzo miło wspominam swój pierwszy poród było miło pomimo bólu wymiotów itd. niestety zakończył się i tak cesarka :/ potem kolejne były z musu cesarki
    Wszystko jest kwestią nastawienia jak dla mnie "tak wiem będzie bolało jak cholera jestem na to przygotowana bo potem będzie na świecie mój synek, córeczka) wiele mam dało radę to i ja też dam, lub pomyśleć o tym że kiedyś mamy nie miały znieczulenia i cesarek a najczęściej rodziły w domu i dawały radę więc My też damy.. cieszę się że mogłam przeżyć cały poród poczuć te wszystkie emocje które mu toważyszą... bo w cesarce jest inaczejchoć nie mówie że prościej po kobieta do siebie dochodzi później bo szycie rana bo po znieczuleniu nie można wstawać podnosić głowe przez 12 godzin...itd

    OdpowiedzUsuń
  11. Mimo że minelo prawie 5 lat nie zapomnialam i nie zapomnę. Najgorszy ból życia. Skonczylo się cesarka. Mial taka traume ze drugi porod zalatwiłam sobie cesarke na życzenie. W życiu nie zapomnę tego bólu tych okropnych skurczów. Masakra.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja o bólu zapomniałam jak tylko dostałam małą na ręce. Potem najgorsze było szycie lecz o nim również zapomniałam jak tylko się skończyło. Nie wspominałam bólu praktycznie wcale i od razu wiedziałam patrząc na swoją małą z takim ogromem emocji, że będę chciała mieć więcej dzieci. Teraz kiedy moja Klara ma prawie dwa lata zaczynam myśleć czy nie nadchodzi już czas by sprawić jej rodzeństwo i ze smutkiem ale też radością wspominam czasy kiedy była taka malutka :) Czas za szybko leci :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Od drugiego porodu minęły 2 lata, a ja nadal pamiętam ten ból. Nic się nie zamazało i wiem, że trzeciego dziecka nie będzie. Mam traumę. Pierwszy poród to był lajcik- 15 minut, 1 skurcz, 1 party i tyle. Drugi- hardcore- 30 godzin.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem na swieżo bo 12dni temu rodzilam, o 5ej odeszly mi wody a o 20:01 malutka mialam juz na brzuchu, nie wymazalam tego z pamieci i nie wymarze, bol strasznyx wleli we mnie lite oksytocyny bo nie mialam rozwarcia, co moj maz zobaczyl juz nie odzobaczy, gardlo przestalo mnie bolec dopiero wczoraj, ogolnie koszmar. Ale chce przezyc to jeszcze raz, moze za rok moze troche wiecej, malutka nasza ma dzis 12 dni i mimo placzu to jest slodziutka i taka kochana! Bolu nie zapomnialam i z najdrobniejszymi szczegolami pamietam mimo, ze stracilam przytomnosc i mialam drgawki 4x jak padaczka, wg cos strasznego, ale to jest magia! Jak dostalam ja na brzuch i mi sie ssikala, rozplakalam sie... a szycia nie czulam bo wpuscili mi cos ze zdretwialo mi cialo od pasa w dol.Opieke poloznych i lekarzy mialam cudowna, anioly normalnie ale tak wyszlo, ze jedne rodza szybko i bez wiekszych boli a ja np. darlam deske ze sciany pazurami ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem na swieżo bo 12dni temu rodzilam, o 5ej odeszly mi wody a o 20:01 malutka mialam juz na brzuchu, nie wymazalam tego z pamieci i nie wymarze, bol strasznyx wleli we mnie lite oksytocyny bo nie mialam rozwarcia, co moj maz zobaczyl juz nie odzobaczy, gardlo przestalo mnie bolec dopiero wczoraj, ogolnie koszmar. Ale chce przezyc to jeszcze raz, moze za rok moze troche wiecej, malutka nasza ma dzis 12 dni i mimo placzu to jest slodziutka i taka kochana! Bolu nie zapomnialam i z najdrobniejszymi szczegolami pamietam mimo, ze stracilam przytomnosc i mialam drgawki 4x jak padaczka, wg cos strasznego, ale to jest magia! Jak dostalam ja na brzuch i mi sie ssikala, rozplakalam sie... a szycia nie czulam bo wpuscili mi cos ze zdretwialo mi cialo od pasa w dol.Opieke poloznych i lekarzy mialam cudowna, anioly normalnie ale tak wyszlo, ze jedne rodza szybko i bez wiekszych boli a ja np. darlam deske ze sciany pazurami ;/

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja bardzo się bałam, ale zdziwiłam się, bo wcale nie było tak źle. Skurcze owszem były upierdliwe, ale parte jakoś szybko poszły - w obu porodach. I to nie tak, ze zapomniałam, potwierdzić mogą znajomi, którym opowiadałam o tym kilka dni po :)

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie przy pierwszym dziecku okres po porodzie bolał bardziej niż sam poród. Trzy tygodnie totalnej masakry, przy drugim zapomniałam o bólu od razu - nawet położna się dziwiły czy ja na pewno rodziłam, bo biegałam między oddziałami bez problemu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierwszą córkę rodziłam naturalnie, na znieczulenie było już za późno, więc w pewnym momencie miałam ochotę po prostu się z tego wszystkiego wymiksować. Ale faktycznie szybko zapomina się o bólu porodowym. Już kilka tygodni później jakoś tak sentymentalnie zaczęłam do niego podchodzić. Na pewno pomógł w tym dość krótki poród :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Szczerze? Nie pamiętam nic z pierwszego porodu. Zobaczymy jak będzie teraz. Pamiętam tylko krzyk, że Arbuza zabiję i to jego wina :D.
    Teraz TENS mnie uchroni przed bólem...mam nadzieję :>

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.