sobota, 2 września 2017

Jak nie oszaleć, siedząc z dzieckiem w domu?

Rozpoczyna się właśnie rok szkolny, więc część dzieciaczków wybywa w świat na część dnia. Czy to do szkoły, czy przedszkola czy jeszcze żłobka. Jednak rodziców mniejszych pociech czekają kolejne miesiące spędzone w mieszkaniu, w towarzystwie malucha. Idzie jesień, potem zima... nawet pracując idzie w tym czasie zwariować! Jak więc nie oszaleć siedząc w domu?

Na szczęście, coraz częściej mówi się o samotności, która dotyka matki. Są same ze wszystkim, zwykle nie mają odpowiedniego wsparcia, a jedyną osoba do której mogą otworzyć usta w ciągu dnia, jest ich własne dziecko, które często nie powie o wiele więcej niż "agu". Nie ma komu się zwierzyć, wyżalić, czy zwyczajnie pomówić o czymś innym niż nasz maluch. Dorosłe rozmowy są nam potrzebne, tak jak towarzystwo, w końcu człowiek jest zwierzęciem stadnym :)
Dlatego, w pierwszej kolejności, warto zadbać o to, by zapewnić sobie towarzystwo! Wiem, że większość twoich koleżanek chodzi do pracy na całe dnie, jednak myślę, że powinno się próbować organizować takie spotkania. Spotkaj się z każdą raz w miesiącu chociaż, jeśli masz 4 koleżanki, to już co tydzień będziesz się z kimś widywać. Nie muszą to być od razu Twoje najlepsze przyjaciółki, wystarczy ktoś, do kogo możesz buzie otworzyć :) Niektórzy maja wolne w tygodniu, inni w weekendy, cześć pracuje na pierwszą zmianę i można wyskoczyć na kawę po 17, inni na drugą i wtedy można zrobić wspólny spacer koło południa. Warto szukać rozwiązań, a nie wymówek, dlaczego się z nikim nie widujemy.

A co jeśli na prawdę ciężko z tymi spotkaniami, albo jeśli to nam nie wystarcza? Dla mnie np. spotkanie się ze znajomymi 2-3 razy w miesiącu to stanowczo za mało... Jestem osoba bardzo towarzyska i duszę się w samotności!
Warto wtedy pomyśleć, o powiększeniu grona koleżanek o osoby, będące w podobnej do nas sytuacji. W końcu nikt tak nie zrozumie matki, jak druga matka! Wśród osób, które znam, jest kilka młodych matek, które, tak samo jak ja, zajmują się dziećmi w domu. Nawet jeśli nie były to wcześniej bliskie mi osoby, to okazało się to świetną okazją, aby się spotkać i lepiej poznać. Zawsze znajdą się wspólne tematy, a jak ma się już dosyć wałkowania macierzyństwa, w każdej chwili można przejść do "dorosłych" tematów- w końcu każda z nas tego potrzebuje.
Przyznam też, że niedawno przekonałam się do kolejnego sposobu nawiązywania znajomości - internetowego! Dawniej nie wierzyłam, że online można kogoś poznać, a tym bardziej zaprzyjaźnić się. Jednak odkąd zostałam mamą coraz więcej czasu spędzałam rozmawiając z innymi mami właśnie przez internet. Z częścią z nich obecnie spotykam się też w 'realu'. W końcu są to kobiety, którym tak samo doskwiera samotność i siedzenie w domu. Co ci szkodzi? Warto spróbować! Ja właśnie w ten sposób poznałam kilka fantastycznych osób.

Wiadomo jednak, że nie zawsze uda się z kimś umówić. Nawet jeśli dbamy o to, by spotkać się z innymi kilka razy w tygodniu (szaleństwo, przyznam, że jak mi się uda dwa razy w ciągu jednego tygodnia to jest sukces) to wciąż zostaje nam kilka dni spędzonych sam na sam z maluchem.
Jak sobie wtedy radzić?

Po pierwsze starać się, jak najwięcej NIE siedzieć w domu. Wiem, że tam zawsze czeka mnóstwo roboty, ale sprzątanie i tak jest syzyfową pracą- nigdy się nie kończy! Więc gdy odpuścimy mu trochę w ciągu dnia, tak na prawdę nie wiele to zmieni ;) Warto więc chodzić na spacery, na zakupy, na kawę, gdziekolwiek, byle tylko wyrwać się z mieszkania. Nawet gdy pogoda nie jest całkowicie sprzyjająca, możemy cieplej się ubrać i wyruszyć na godzinną wyprawę do parku. Przyznaje, że dzięki temu od razu mam o wiele więcej chęci, sił, lepszy humor oraz samopoczucie. Poza tym, ruch to zdrowie, a na świeżym powietrzu wzmacniamy odporność swoją i naszej pociechy. Nudzi Cię chodzenie w kółko po parku? Opracuj sobie inną, nową trasę albo wybierz się do Galerii Handlowej (uprzedzam, lepiej być świeżo po wypłacie, bo ucierpi na tym twój portfel ).

No dobra, a jeśli faktycznie jest -20 stopni, ulewny deszcz, czy burza? Co wtedy?
Niestety, wtedy raczej zostajemy w domu (przynajmniej ja zostaję, to nie są warunki pogodowe na wyprawy, a raczej na kocyk i kakao, ale kto co lubi). Jednak nawet nie wychodząc na zewnątrz można zachować zdrowie psychiczne, przynajmniej po części. Warto mieć swoją odskocznie, np. jakieś hobby. Dla mnie jest to pisanie bloga, dla kogoś innego może być malowanie czy szycie. Dbajmy o to by mieć jakieś zajęcie, niekoniecznie związane z dzieckiem. Czytaj książkę, zrób kurs internetowy, naucz się czegoś nowego, lub rozwijaj zainteresowania, które już masz.
Uwierz, wiem, że nie jest to proste. Dziecko jest bardzo wymagające, im starsze tym bardziej (przynajmniej tyle zauważyłam z dotychczasowej obserwacji, chyba że dalej będzie lepiej). Miewa gorsze dni, kiedy trzeba nosić i ciągle płacze. Miewa kolki, ząbkuje, przechodzi skok rozwojowy, albo płacze z jakiegokolwiek innego powodu, którego możesz się nawet nie domyślać. Wiadomo, o dom tez wypada dbać, nikt w brudzie i syfie żyć nie chce, obiad warto by zrobić, w końcu chciałoby się coś zjeść. Jednak znalezienie dla siebie chociaż chwili nie jest niemożliwe. Maluchy mają zwykle drzemki w ciągu dnia (niestety w przypadku mojej Julki trwają one max 30 minut), a jeśli nie to raczej chodzą spać wcześniej od nas więc relaks można wtedy odłożyć na wieczór. Gdy po ciężkim dniu zamiast gapić się w telewizor zajmiesz się czymś przyjemnym, co lubisz robić, to będziesz się czuć zdecydowanie lepiej. I zamiast zmęczenia, będzie satysfakcja.
Jeśli twoja pociecha nie jest typowym high-need-baby możliwe jest także wygospodarowanie dla siebie chwili w ciągu dnia. Korzystaj z momentów gdy maluch sam się bawi lub nie wymaga twojej dużej uwagi. Jeśli chcesz czytać książkę możesz to robić także na głos, lub w trakcie karmienia, gdy tylko masz wolną rękę.
Warto też pamiętać o tych wszystkich drobnych elementach poprawiających nasz dzień, jak kawa czy gorąca kąpiel.

Jak sama widzisz, jest wiele sposobów, które pomogą nam przetrwać te miesiące lub lata, spędzone z dzieckiem w domu. A może masz jakieś własne sposoby, o których nie wspomniałam? Koniecznie się nimi podziel!!


Chcesz przeczytać więcej?
O życiu towarzyskim po pojawieniu się dziecka przeczytasz tu: Czy ty również jesteś nieodpowiedzialną matką?
O depresji poporodowej przeczytasz tu: Depresja poporodowa- trzeba o tym mówić!


19 komentarzy :

  1. Oj to prawda, że w domu można oszaleć!!!!!!! Dlatego też staram się umówić z kimś na kawę, czy chociaż jadę do siostry czy mojej mamy w odwiedzinki, żeby się choć troszkę odchamić!!!! A w najgorszym wypadku chociaż sobie dzwonię do kogoś żeby poplotkować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przede mną właśnie taki czas,kilka miesięcy z dzieckiem w domu.
    Bardzo fajnie podeszłam do tematu, najgorsze to całkiem odizolować się od koleżanek i faktycznie siedzieć z dzieckiem w domu tak na prawdę w samotności, a kobieta musi się wygadać

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam za sobą wiele lat spędzonych z dziećmi w domu... Nawet nie da się opowiedzieć, ile kosztuje mnie powrót do pracy....

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podoba mi się rada, żeby szukać rozwiązań, a nie wymówek. Niestety, większość osób narzeka, zamiast działać :(

    http://przystanek-klodzko.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. To ważny tekst. Depresja wśród matek to potężne zjawisko, często bagatelizowane. Najlepiej mieć wsparcie w innych matkach, najlepiej rozumieją nasz stan😉

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie nie można rezygnować że spotkań z koleżankami, bo człowiek by całkiem zwariował. Jednak cieszę się, że ten okres mam już za sobą i wróciłam do pracy.

    OdpowiedzUsuń
  7. u mnie nie jest tak zle. z córka siedze juz prawie 3 lata, ale powoli przymierzam sie i szukam pracy. tzn znalezc prace nie jest ciezko, ale u mnie kiepsko z dojazdami, a ja prawka nie mam. bo jakbym miala juz dawno bym pracowala.

    OdpowiedzUsuń
  8. Najgorsze co można zrobić, to zamknąć się z dzieckiem w domu i całkowicie zrezygnować z siebie. Dlatego ja wydzieram czas dla siebie na siłe, pazurami czasami, i nie odpuszczam. Jestem mamą, ale jestem też człowiekiem z pasjami i marzeniami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też jestem dość towarzyska, ale nie trzeba mi częstych wyjść z domu :) Ale masz racje, znajomości intermetowe tez sporo daja :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bez względu na to jak bardzo kocha się swoją pociechę, jak się jest w nią zapatrzonym- człowiek, każdy- potrzebuje wyjścia gdzie od czasu do czasu- inaczej naprawdę można zwariować. Złapanie dystansu to podstawa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja w taki sposób na stronie mojego miasta poznałam grono mam z dziecmi. Jedna z nich napisała ze jest mama i się nudziałem i nie ma tu żadnych znajomych kto na wspólny spacer. Zgłosiło się chyba z 15 mam i od tamtej pory spotykamy się często a nasze dzieci to już jak rodzenstwo

    OdpowiedzUsuń
  12. Właściwie to nie mam złotego sposobu więc albo już zwariowałam albo mam twarda głowę hi hi. Od czasu do czasu robię sobie długa kąpiel i udaje że mnie nie ma. To chyba mi wystarcza

    OdpowiedzUsuń
  13. Dokładnie- trzeba szukać rozwiązań,a nie wymówek!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy siedziałam w domu z Karoliną to dostawałam momentami kota, teraz jest zupełnie inaczej. Celebruję ten czas i się nim cieszę. Nie potrzebuję do tego spotkań z innymi ludźmi. Ja jestem domatorką i uwielbiam siedzieć we własnym domu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdyby to siedzenie faktycznie było siedzeniem to mogłabym sobie tak posiedzieć jeszcze chwilkę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. O tak pranie i sprzątanie przy dziecku to syzyfowa praca ;) Ja również ratuje się pisaniem bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. taki czas..uroki macierzyństwa! Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
  18. A jest w ogóle taka możliwość, żeby nie oszaleć? Ja mam wrażenie, że jestem bliska obłędu :) Oczywiście żartuję, ale powiem Ci szczerze, że po kilku miesiącach od pojawienia się mojego malucha zaczęłam się zastanawiać jak to wszystko ma wyglądać. Nie odpowiadała mi wizja, że będę przez najbliższych kilkanaście/kilkadziesiąt miesięcy "przywiązana" do bobasa i zaczęłam częściej wychodzić z domu, cotygodniowe kino stało się tradycją, kilka razy w miesiącu chodziliśmy do restauracji itp. Dzięki temu nadal czułam się jak dorosły człowiek, a nie tylko podtrzymywacz dziecka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam to samo. Muszę być gdzieś :) dobre porady, sama stosowałam ;)

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.